Kontakt:

wtorek, 26 sierpnia 2008

Katowice to kolejne miasto, w którym pleniące się bez opamiętania banki stanowią poważny problem. Świeżo wyremontowana ulica Mariacka, nowy deptak w centrum Katowic, ma stać się jedną z wizytówek miasta, tętnić życiem przez cały dzień. Aby to zapewnić, miasto nie będzie wynajmować swoich lokali bankom, które z jednej strony wywindują czynsze do niebotycznych wysokości, a z drugiej skutecznie zniechęcą ludzi do przychodzenia na Mariacką po 17 (bo i po co, skoro wszystkie lokale, czyli banki, byłyby o tej porze już pozamykane). Przetargi na miejskie lokale przy Mariackiej mają być ograniczone do branży gastromicznej. Cały artykuł można przeczytać tu:

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,73757,5602977,Banki_na_ulicy_Mariackiej_niemile_widziane.html 

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Jeden z pracowników spółdzielni WSM Żoliborz Centralny z radością poinformował nas (mailowo) o oświadczeniu zarządu spółdzielni, z którego dowiadujemy się, że nie prowadzi on negocjacji w sprawie wynajmu lokali z żadnym bankiem. Oby tak dalej! Mamy nadzieję, że nasza akcja i list otwarty, który podpisało już prawie 2 000 osób, przekona władze spółdzielni, że na placu Wilsona nie potrzeba więcej banków (w budynkach WSM przy placu są już 4 oddziały banków). Link do oświadczenia spółdzielni:
http://www.wsm-zc.waw.pl/zarzad.html
(oświadczenie jest mniej więcej w środku tego długiego tekstu, ale za to wyróżnia się jaskrawoczerwoną czcionką)

Cały czas zachęcamy do podpisywania listu otwartego, który wraz z podpisami w najbliższych dniach zamierzamy przekazać adresatom. 

środa, 20 sierpnia 2008

We wtorek w redakcji Gazety Wyborczej odbyła się debata z udziałem wiceburmistrza Żoliborza Witolda Sielewicza, radnego Baltazara Brukalskiego, architekta Macieja Miłobędzkiego oraz reprezentantki naszej silnej grupy pod wezwaniem - Kasi Świątkiewicz. Zapis dyskusji o różnych pomysłach dla Placu Wilsona oraz dzielnicy można przeczytać TU.

A tymczasem w ramach zwyczajowego przeglądu prasy proponujemy historię z czwartkowej Gazety Stołecznej, jak to mieszkanka Placu Wilsona uciekła do Ursusa przed bankami, ale banki podążyły za nią...

wtorek, 19 sierpnia 2008

Dzisiaj pod kinem Wisła w cztery godziny zebraliśmy ponad 400 podpisów pod listem otwartym w sprawie placu Wilsona! Średnio daje to ponad 1,5 podpisu na minutę - popierających naszą akcję było tak dużo, że chwilami tworzyły się kolejki ;)
Dzięki Gazecie Stołecznej każdego podpisującego częstowaliśmy wodą z prawdziwego saturatora. Zresztą zanim wróciliśmy do domu, Stołeczna już zamieściła w sieci artykuł o akcji, więc oto link:
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5606254,Orzezwienie_dla_placu_Wilsona.html

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

...od godz. 16 do 20 pod kinem Wisła czekamy na wszystkich chętnych do złożenia podpisu pod listem otwartym oraz napicia się wody z prawdziwego saturatora!

ps. baner został przewieszony i należy wypatrywać go na piątym piętrze Feniksa (za uzyczenie balkonu wielce dziękujemy!)

dwa artykuły:

jak to się robi na Mokotowie, czyli o pawilonie parkowym przy ogródku jordanowskim na rogu Odyńca i Niepodległości - doskonały przykład jak można stworzyć przyjazną wszystkim przestrzeń (wystarczy chcieć);

oraz wywiad z Anną Streżyńską, prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej, żoliborzanką, która podpisała nasz list otwarty w obronie placu Wilsona. 

 

sobota, 16 sierpnia 2008

...ale nic nie może zrobić.

W ostatnim numerze "Żoliborskiego Co? Gdzie? Kiedy?" wiceburmistrz Jakubowski (w imieniu całego Zarządu Dzielnicy) odniósł się do sytuacji na placu Wilsona. Jak na wystąpienie polityka przystało, tekst pełen jest ogólników i przepełniony poczuciem niemożności, ale mimo wszystko dziękujemy za poparcia postulatów mieszkańców. Dzielnica na wrzesień zapowiedziała debatę o placu Wilsona i ogólnie o przestrzeni Żoliborza - dobre i to, choć dyskusji było już wiele: o placu Wilsona (przed budową stacji metra), o forcie Sokolnickiego itd. - a rezulatów brak. 

Poniżej cały tekst (nie ma go chyba w internecie): 

"Mieszkańcy Żoliborza po raz kolejny jednoczą się w ważnej dla nich sprawie. Chodzi o znaczny wzrost czynszów za lokale użytkowe w domach mieszkalnych na placu Wilsona należących do WSM Żoliborz Centralny.
Może to spowodować likwidację ostatnich już w tym miejscu kawiarni i pojawienie się na ich miejsce kolejnych banków. Nie sposób o tym nie napisać, bo tym żyje dzielnica. Na przykładzie tej sprawy widać jednak wyraźnie, jak partykularny interes znakomitej mniejszości kłóci się z odczuciami przeważającej części społeczności lokalnej. Znajduje to swój wyraz w publikacjach prasowych, a także w wystąpieniach kierowanych do władz dzielnicy. Ale wbrew pozorom sprawa nie jest prosta i jednoznaczna. Bo przecież to ta mniejszość ma za sobą prawo. To ona i tylko ona może decydować, co zrobić ze swoją własnością, jakie ustalić czynsze i komu dzierżawić będące w jej dyspozycji lokale użytkowe. Na płaszczyźnie formalno-prawnej adwersarze Zarządu WSM Żoliborz Centralny zdają się stać na pozycji przegranej. Jednak w przypadku organizmu tak złożonego jak miasto, skupiającego i godzącego rozliczne często rozbieżne interesy różnych grup i środowisk, powinno być miejsce na dialog wykraczający poza rygory normy prawnej. Jeśli nawet niczego nie można nakazać, to przecież można się w kwestiach dotyczących spraw ważnych dla ogółu układać. Władze samorządowe Żoliborza znajdują się formalnie poza sporem, nie są bowiem stroną de jure, czują się jednak stroną w sensie społecznym. I to w sposób naturalny otwiera nam pole do działania. Myślę również, że i spółdzielcy przypomną sobie, że WSM był nie tylko organizacją gospodarczą, ale również organizmem, dla którego działania współnotowe miały wartość nadrzędną, a sama spółdzielnia stanowiła o obliczu dzielnicy.

W imieniu Zarządu Żoliborza

Zastępca Burmistrza Michał Jakubowski"

piątek, 15 sierpnia 2008

Pisaliśmy już, że degradacja głównych ulic i placów miast oraz dzielnic nie jest zjawiskiem wyłącznie żoliborskim - w Opolu Rynek i ulica Krakowska zmieniły się w centrum finansjery, co krytykował m.in. abp Alfons Nossol, ordynariusz diecezji opolskiej.W Olsztynie z kolei banki wyniosły się ze Starego Miasta, ale właściciele nie chcą obniżyć kosztów wynajmu, przez co lokale stoją puste (choć pusty lokal wcale na siebie nie zarabia). Mili, cisi, zamykający się o 18.00 i - przede wszystkim - dobrze płacący bankowi najemcy podbijają kolejne centra miast.

I tak:  

Na szczęście nie wszystkie miasta preferują banki jako najemców - np. Wrocław zachęca restauratorów do otwierania lokali w centrum.

A banki wcale nie muszą być miłe i ciche - w Unii Europejskiej co 90 minut ktoś dokonuje napadu na instytucje finansowe :) 

Wczorajsza Gazeta Stołeczna opublikowała fragmenty wpisu radnego Żoliborza Adama Kalinowskiego z forum Żoliborz-Bielany portalu Gazeta.pl. Pod tymże wpisem rozgorzała dyskusja z udziałem autorów niniejszego bloga, którą można znaleźć TU

 

środa, 13 sierpnia 2008

Zajrzyjcie TU 

A tymczasem list otwarty podpisało już 1300 osób - nieustająco dziękujemy!

Ponad miliard złotych chcą wydać banki na nowe oddziały w tym i przyszłym roku - podaje w poniedziałkowym artykule Gazeta Wyborcza.

Obecnie w Polsce jest już ponad 13,5 tysiąca placówek banków, do końca przyszłego roku ma powstać co najmniej 1,5 tysiąca kolejnych. Gazeta Wyborcza wymienia 6 banków, które chcą otworzyć ponad 100 oddziałów, do tego dochodzą dwa zupełnie nowe banki, które mają rozpocząć działalność w tym roku. Cała ta radosna twórczość pochłonie ponad miliard złotych, wpłaconych przez klientów w ramach opłat za usługi bankowe.

Tymczasem cytowani przez Gazetę eksperci powiątpiewają, czy takie inwestycje są aby opłacalne.

- W Polsce mieliśmy już jakiś czas temu falę zamykania nierentownych oddziałów. Jeśli dynamika wzrostu sektora bankowego spadnie, wiele placówek może zbankrutować - mówi Michał Macierzyński z finansowego portalu Bankier.pl.

Bankierzy mają oczywiście mnóstwo argumentów na rzecz nowych placówek. Na przykład: nowe oddziały potrzebne są w małych miejscowościach, gdzie dostęp do internetu jest trudniejszy niż w dużych miastach - i zapewne dla mieszkańców małych miejscowości otworzono rok temu 7 oddziałów banków w nowym budynku przy Hanki Czaki 4.

Przedstawiciel Dominet Banku posuwa sie nawet do stwierdzenia, że w Polsce jest zaledwie 150 placówek bankowych na milion mieszkańców, podczas gdy np. w Hiszpani jest to prawie 1000. Zapomniał jednak dodać, że (jak podaje Dziennik) w Wielkiej Brytanii na milion mieszkańców jest 270 banków, w Finlandii 320, a w Danii 380. Poza tym pomylił się w obliczeniach, bo 13,5 tysiąca placówek bankowych podzielone przez 38,5 mln mieszkańców Polski daje 350 banków na milion, w przyszłym roku będzie to już 390.

Link do artykułu Gazety:

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5573655,Banki_wydadza_miliard_zl_na_placowki__Czy_to_sie_kiedykolwiek.html

wtorek, 12 sierpnia 2008

W dyskusji o Placu Wilsona pojawia się argument, że desant banków jest chwilowy - za jakiś czas okaże się, że przedsięwzięcie jest nieopłacalne i większość oddziałów zostanie zlikwidowana. Jednak, jak pokazuje przykład Olsztyna, może się wówczas okazać, że właściciele lokali, przyzwyczajeni do tego, że ich kura znosi złote jaja, niekoniecznie będą chcieli obniżyć kwotę wynajmu:

"Desant banków na olsztyńską starówkę chyba już się skończył. Jednak właściciele kamienic przyzwyczajeni, że mogą żądać każdej sumy za wynajem lokali, nie chcą schodzić z ceny. Rok temu wydawało się, że najstarsza część Olsztyna zmieni się w bankowe city. Nie było miesiąca bez otwarcia kolejnego oddziału jakiejś finansowej instytucji. Właściciele kamienic nie mieli problemów ze znalezieniem najemców lokali po sklepach, które masowo wynosiły się ze Starego Miasta.
Banki godziły się na wysokie czynsze, na które nie było stać innych przedsiębiorców. Jednak to już koniec. Kto chciał mieć siedzibę w prestiżowej części miasta, to chyba już sobie ją znalazł. Za to pojawia się coraz więcej pustych witryn z ogłoszeniem o wynajmie.
Od wielu tygodni na nowego najemcę czeka lokal u zbiegu ul. Kołłątaja i Okopowej. Pustą witryną straszy też były sklep z młodzieżową odzieżą koło rynku, wynająć można całą kamienicę przy ul. Lelewela. Popularnością nie cieszą się też mieszkania na starówce. Mimo informacji w oknie kamienicy przy ul. Prostej nie znalazł się kupiec na lokal na I piętrze.
Często mijają miesiące, zanim znajdzie się amator na wynajem pomieszczenia za 15 tys. zł miesięcznie plus opłaty. Kamienicznicy nadal żądają astronomicznych sum, choć powoli zaczyna tworzyć się pole do negocjacji.
- Przestały wchodzić wielkie korporacje i lokale z czynszem po kilkanaście tysięcy stoją puste - przyznaje Magda Jakubowska, która prowadzi galerię Nova Art przy ul. Staromiejskiej. - Właścicielom lokali wciąż wydaje się, że Stare Miasto to supermiejsce do handlu, tymczasem super to jest galeria handlowa Alfa położona w samym centrum. Na Stare Miasto chodzi się raczej na spacery, prosperują lodziarnie czy sprzedawcy gofrów z bitą śmietaną. Owszem i do galerii ludzie zaglądają, ale raczej popatrzeć niż kupować. Ceny wynajmu nie są adekwatne do tego, jak wygląda tu handel."

(Gazeta w Olsztynie, 4 czerwca 2008, całość tu)

"Banki wypychają z centrum sklepy i lokale gastronomiczne. (...) Tylko w samym rynku już niebawem pojawią się kolejne cztery filie banków czy też firm oferujących usługi finansowe. (...)

- A to jeszcze nie koniec - przyznaje jeden z pośredników nieruchomości. - Właściciele lokali chcą je wynajmować właśnie bankom, bo to się opłaca: Instytucje finansowe płacą około 150 zł ma metr powierzchni, a lokal gastronomiczny nie da więcej niż 85 zł. Poza tym, żeby go uruchomić, trzeba mieć zgodę mieszkańców kamienicy. Z tym jest często problem. Za to banki, jako solidni i nieuciążliwi najemcy, są bardzo pożądani.

W efekcie, gdy po południu banki kończą pracę, centrum miasta wymiera. Latem tylko ogródki piwne ratują sytuację.
- W centrum nigdy specjalnie wiele się nie działo, ale teraz robi się już totalna tragedia - ocenia Piotr Kaczan. - Dziwię się, że urząd miasta pozwala na to, aby centrum Opola zamieniało się w finansowe city."

Więcej szczegółów tu:

Kolejne banki na opolskim Rynku

Centrum Opola żyje do 15.00

Miasto stu banków i jednej księgarni

Wczoraj w godzinach wieczornych na Placu Wilsona nasza blogowa ekipa do zadań specjalnych dokonała zawieszenia baneru protestacyjnego, który można obecnie podziwiać na budynku I kolonii nad kawiarnią Zapart.

Symboliczna fota z Polbankiem w tle czyli baner w całej okazłości przed zawieszeniem:

Ps. ze względu na wiatr hulający między bankami, baner będzie czasowo zdejmowany (w zależności od warunków atmosferycznych). Tak czy siak, wypatrujcie! 

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

W poniedziałek służby miejskie ruszyły do akcji przywracania porządku na placu Wilsona. Ekipy sprzątające pracowicie zrywały nalepki z nową nazwą placu - i, jak to często bywa w przypadku miejskich instytucji, prawie im sie udało...

Jak donosi nasz korespondent, cały czas podziwiać można nalepkę z napisem "PLAC BANKOWY" na tabliczce przy MiniEuropie - brawa dla dzielnych pracowników Miejskich Jednostek Budżetowych (którakolwiek popisała się w tym przypadku).

Foty zrobione dzisiaj przed południem:

W późniejszych godzinach Korespondent odnalazł również inną zapomnianą nalepkę - nawiasem mówiąc, wczoraj sprawiła ona dużo problemów logistycznych zawieszającym :)

 

12:55, placwilsona
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2