Kontakt:

czwartek, 13 lutego 2014

Trwa nabór wniosków do budżetu partycypacyjnego - w połowie roku wszyscy żoliborzanie będą mogli zdecydować w bezpośrednim głosowaniu, które z nich zostaną zrealizowane za pieniądze z budżetu dzielnicy.

Stowarzyszenie Żoliborzan złożyło już dwa projekty. Oba dotyczą przestrzeni publicznej - chcemy wprowadzić parę znaczących, ale tanich poprawek, żeby wspólna przestrzeń, w której toczy się społeczne życie Żoliborza, była bardziej bezpieczna i przyjazna dla mieszkańców.

90 lat temu budowany wtedy Żoliborz był dzielnicą na wskroś nowoczesną, w której młodzi architekci realizowali odważne idee płynące z Zachodu. Zamiast wielopiętrowych kamienic z bogatym wystrojem od frontu i ciemną studnią podwórka z tyłu, na Żoliborzu powstawały proste, modernistyczne budynki zatopione w zieleni, w których mieszkania były jasne i słoneczne. Nie była to sztuka dla sztuki, zasady wcielane w życie przez awangardowych architektów i urbanistów były opracowane z myślą o człowieku, miały za cel zapewnienie mieszkańcom jak najlepszych warunków życia.

Jak wszyscy dobrze wiemy, sprawdziło się to doskonale - mimo upływu niemal 100 lat, Żoliborz nadal jest dzielnicą wspaniałą, w której żyje się wyśmienicie.

Do tych tradycji żoliborskich chcielibyśmy nawiązać i poprawić przestrzeń wspólną tam, gdzie została zepsuta w latach 60. i 70. W tamtych latach przestrzenie publiczne projektowano z myślą nie o człowieku, tylko o samochodach - żeby zmieścić ich więcej, byle szybciej przejechać. W krótkim czasie okazało się, że to błąd. Zamiana miejskich ulic w trasy szybkiego ruchu i skwerów w parkingi przynosi tyle skutków ubocznych (korki, hałas, zanieczyszczenie powietrza), że w pewnym momencie przeważają one nad korzyściami.

W krajach zachodnich już dawno powrócono do tworzenia przestrzeni dla ludzi, nie dla samochodów. Przykładów można podać mnóstwo, najnowsze inspiracje płyną z Paryża, gdzie w zeszłym roku:
- zamknięto bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu wzdłuż Sekwany, żeby umożliwić dojście do rzeki (na jednym brzegu zlikwidowano jezdnię całkowicie, na drugim ulica pozostała, ale zbudowano przejścia dla pieszych)
- wprowadzono kilkanaście stref Tempo 30 (ograniczenie prędkości do 30 km/h, pierwszeństwo dla pieszych i rowerzystów itp.)
- przebudowano Place de la République - olbrzymia przestrzeń przeznaczona do tej pory dla samochodów zwrócona została pieszym.


Plac Republiki przed zmianamiPlac Republiki po zmianach



 

 

 Plac Republiki przed i po zmianach (fot: link>>)

W Warszawie, która jest w czołówce zakorkowanych miast Europy (mimo że tylu tak szerokich ulic nie ma nigdzie poza Moskwą), w której wskaźniki zanieczyszczenia powietrza i liczba śmiertelnych wypadków na drogach są dużo wyższe niż w stolicach zachodnich - takie pomysły to cały czas nowość, nie mieszcząca się w głowach urzędników i kierowców. Żoliborz znów ma szansę być w awangardzie i pokazać, jak powinna wyglądać przestrzeń przyjazna mieszkańcom według nowoczesnych (ale sprawdzonych) pomysłów z Europy. Stowarzyszenie Żoliborzan proponuje więc zmiany na dwóch głównych ulicach naszej dzielnicy.

1. Ulica Słowackiego - przyjazna przestrzeń

Na ulicy Słowackiego trzeba przede wszystkim wyznaczyć przejście dla pieszych przed Urzędem Dzielnicy. O tym, jak idiotyczne jest zmuszanie mieszkańców do biegania przejściem podziemnym w centrum dzielnicy pisaliśmy wiele razy (link>>, link>>), a o tym, że żoliborzanie potrzebują tego przejścia, każdy mógł się przekonać dwa lata temu, gdy pod petycją w tej sprawie podpisało się ponad 1100 osób. Urzędnicy pozostali głusi na argumenty, więc proponujemy realizację przejścia z budżetu partycypacyjnego, ze środków, o których rozdysponowaniu zdecydują sami mieszkańcy.

Przy okazji można poprawić przestrzeń ulicy Słowackiego. Przed Urzędem Dzielnicy jezdnia ma tam teraz cztery pasy ruchu, z czego wykorzystywane są tylko dwa. W stronę placu Wilsona ulica Słowackiego aż do Suzina ma jeden pas ruchu - czyli taka jest przepustowość ulicy, dodatkowy pas od Suzina do Toeplitza nic tu nie zmienia (jeśli ktoś nie wierzy, może zapytać pierwszego z brzegu hydraulika, czy przepustowość rury określa jej fragment najwęższy czy najszerszy). W stronę Hali Marymonckiej ulica Słowackiego ma dwa pasy, ale ruch w tym kierunku (w szczycie popołudniowym) jest mniejszy, niż na jednym pasie w kierunku placu Wilsona (w szczycie porannym, wg danych ZDM) - więc tu też samochody zmieszczą się na jednym pasie.

Dzięki przeznaczeniu dla ruchu po jednym pasie w każdym kierunku, zyskujemy:
- bezpieczne przejście przed Urzędem Dzielnicy
- miejsce na wyznaczenie pasów rowerowych na istniejącej jezdni (zamiast niespełniającej standardów pseudościeżki po stronie WSM)
- 20 nowych miejsc postojowych przy Feniksie
- dodatkowe przejście dla pieszych przy Szczepanowskiego (tam gdzie teraz jest tylko przejście przez tory).

Szczegóły projektu na poniższej mapce, a cały wniosek można przeczytać tu (link>>). Koszt zmian to zaledwie 95 tys. zł., czyli 15% budżetu partycypacyjnego, niecały 1 promil budżetu dzielnicy. Nawiasem mówiąc na Słowackiego można by wyznaczyć przynajmniej 70 nowych miejsc postojowych, ale koszty byłyby wyraźnie wyższe - więc odłożyliśmy to do kolejnej edycji budżetu partycypacyjnego.

Projekt ul. Słowackiego - mapa

2. Ulica Krasińskiego (od pl. Wilsona do ul. Czarnieckiego)

Ulica Krasińskiego wzdłuż parku Żeromskiego ma aż 4 pasy w stronę Czarnieckiego (a dalej do Wisłostrady dwa), z czego potrzebna jest tylko połowa - jeden pas dla ruchu (bo z placu Wilsona można zjechać tylko jednym pasem), drugi na parkowanie. Proponujemy więc przeznaczenie istniejącej, ale niewykorzystywanej infrastruktury dla ruchu rowerowego.

Miejsca jest wystarczająco dużo, żeby na prawym pasie wyznaczyć drogę dla rowerów (dwukierunkową), na sąsiedni pas przenieść parking dla autokarów i samochodów, a i tak zostaną jeszcze dwa pasy dla ruchu w stronę Wisłostrady. Przy okazji można odtworzyć szpaler drzew na chodniku, tak jak to było kiedyś.

Uprzedzając pytania i wątpliwości - nie, most Krasińskiego nie będzie budowany w najbliższych latach, nie ma na niego pieniędzy i w przewidywalnej przyszłości nie będzie. Nie ma więc sensu wstrzymywanie potrzebnych zmian, bo "może kiedyś ulica Krasińskiego będzie przebudowana" - podobną sytuację mamy na Broniewskiego, gdzie teren pod drugą jezdnię zarezerwowany jest już prawie 50 lat i pewnie będzie czekał drugie 50.

Szczegóły projektu na poniższej mapce, cały wniosek można przeczytać tu (link>>), koszt w tym przypadku to 165 tys. zł. (rachunek jest wyższy, bo trzeba wymienić zniszczoną nawierzchnię na planowanej drodze dla rowerów).

Projekt ul. Krasińskiego - mapa

A ponieważ ostatnio w warszawskim Ratuszu modne jest nawiązywanie do Nowego Jorku i tamtejszego burmistrza, polecamy zdjęcie niedawno przeprojektowanej ulicy wzdłuż Prospect Park na Brooklynie. Patrząc od lewej: park, chodnik, szpaler drzew, droga dla rowerów, parking, dwa pas ruchu - tak właśnie powinna wyglądać ulica Krasińskiego.

Nowy Jork

fot: link>>

Dwa powyższe projekty zgłosiło Stowarzyszenie Żoliborzan ze wsparciem Zielonego Mazowsza (przy okazji dziękujemy Aleksandrowi Buczyńskiemu za pomoc w przygotowaniu wniosków).

Natomiast trzeci analogiczny projekt zgłosiło Zielone Mazowsze (ze wsparciem Stowarzyszenia Żoliborzan).

3. Ulica Krasińskiego (od pl. Wilsona do ul. Broniewskiego)

Ulica Krasińskiego na odcinku od placu Wilsona do Stołecznej ma po dwa pasy w obu kierunkach, ale natężenie ruchu nie jest duże (wyraźnie mniejsze niż na ul. Słowackiego, gdzie jest jeden pas ruchu). Na prawym pasie można więc zrobić miejsce dla rowerów i do parkowania, dzięki czemu uzyskamy więcej przestrzeni dla pieszych na dość wąskich teraz chodnikach (zwężonych przez parkujące samochody). Będzie też można odtworzyć aleję drzew, której smętne resztki widać jeszcze po nieparzystej stronie ulicy.

Natomiast od Stołecznej do Broniewskiego ulica Krasińskiego ma po jednym pasie w każdą stronę, ale jezdnia jest na tyle szeroka, że można na niej wyznaczyć pasy dla rowerów.

Jak wyglądałaby ulica Krasińskiego wg tego projektu - pokazujemy na rysunkach poniżej, cały wniosek można przeczytać tu (link>>), jego koszt to 160 tys. zł.

od placu Wilsona do Stołecznej:             od Stołecznej do Broniewskiego: 

Krasińskiego od placu Wilsona do Stołecznej

Krasińskiego od Stołecznej do Broniewskiego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszystkie trzy przedstawione wyżej projekty zakładają zmianę podziału przestrzeni publicznej, więcej miejsca dla pieszych i rowerzystów, mniej dla samochodów - zawsze jednak oddajemy pieszym tylko tę przestrzeń, która de facto przez ruch samochodowy nie jest wykorzystywana. Mimo tego wielu osobom pomysły te mogą wydać się nowatorskie, rewolucyjne, czy wręcz "nie do pomyślenia"  - ale to właśnie jest Żoliborz!

(DMR)

Tagi: przejście
22:34, placwilsona
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od środy 22 stycznia lokalne ulice Żoliborza, zarządzane przez Urząd Dzielnicy, odśnieżane są bez użycia soli. Dzięki długotrwałym staraniom Stowarzyszenia Żoliborzan Urząd zrezygnował z rozwiązania bardzo drogiego, którego negatywne efekty wyraźnie przewyższają te pozytywne.

Dwa i pół roku starań

Działania na rzecz ograniczenia solenia Stowarzyszenie Żoliborzan rozpoczęło w maju 2011 roku, gdy Antoni Ożyński (obecnie prezes Stowarzyszenia) wystosował odpowiedni wniosek do Urzędu Dzielnicy: 

"Dzielnica powinna wpłynąć (ustalić w warunkach przetargu) na firmy odśnieżające dzielnicowe drogi wewnętrzne i chodniki, by nie używały żadnych środków chemicznych (w tym soli). W tym roku masa zieleni na Żoliborzu została zniszczona przez nadmierne solenie. Zamiast soli można przecież używać naturalny piasek."

Spłynęło to po urzędnikach Wydziału Ochrony Środowiska jak po kaczce - po paru miesiącach okazało się, że w projekcie kolejnego budżetu dzielnicy znów prawie 250 tys. zł przeznaczone zostało na solenie małych żoliborskich uliczek.

Zawiązaliśmy więc szerszą koalicję: Stowarzyszenie Żoliborzan, Żoliborscy Internauci, Komisja Ochrony Środowiska Rady Dzielnicy - dopiero to sprawiło, że urzędnicy zgodzili się zaprzestać solenia na ulicy Czarnieckiego, gdzie negatywne skutki tego procederu były szczególnie widoczne (link>>). Wcześniej jednak ogłoszono w tej sprawie konsultacje społeczne - mieszkańcy oczywiście opowiedzieli się przeciwko soleniu ulicy Czarnieckiego. Legendarna sprawność działania Wydziału Ochrony Środowiska sprawiła, że cała procedura zakończyła się... w kwietniu następnego roku (link>>).

Na rozpoczęcie "eksperymentu", jak określili niesolenie urzędnicy, trzeba było poczekać do kolejnej zimy. A choć zima ta (2012/13) była wyjątkowo długa, "eksperyment" zakończył się sukcesem - okazało się, że nie trzeba wcale sypać worków soli na jezdnię, żeby dało się po niej jeździć i chodzić. A skoro nie widać różnicy - po co przepłacać?

Wiosną 2013 roku Stowarzyszenie Żoliborzan zwróciło się więc do Urzędu Dzielnicy o rezygnację z solenia na wszystkich lokalnych ulicach Żoliborza. Urzędnicy od ochrony środowiska znów nie byli skorzy do działania, tym razem jednak nauczeni doświadczeniem zwróciliśmy się bezpośrednio do burmistrza Krzysztofa Bugli. Dzięki jego interwencji poszło sprawniej i kolejne konsultacje społeczne odbyły się jeszcze przed zimą (link>>). 

80% przeciw soleniu

Obwieszczenie o niesoleniuWynik konsultacji, w których wzięło udział 760 osób, jest jednoznaczny - aż 80% uczestników opowiedziało się przeciwko soleniu. Są pewne różnice między osiedlami - na Sadach 30% głosujących wybrało solenie, mieszkańcy Żoliborza Południowego częściej niż inni wskazywali na użycie piasku bądź żwiru, zaś na Zatrasiu, Żoliborzu Urzędniczym i WSM-ie przeciwników solenia jest aż 90%. Ale mimo tych różnic - na każdym osiedlu Żoliborza wyraźna większość uczestników konsultacji opowiedziała się przeciwko  soleniu bocznych ulic (link>>).

Ponieważ pieczę nad sprawą przejął burmistrz Bugla, Urząd Dzielnicy zareagował bez zbędnej zwłoki - po tygodniu od ogłoszenia wyników konsultacji wstrzymano solenie bocznych ulic Żoliborza (link>>, mapka ulic bez soli: link>>).

Bohaterowie dramatu

Czas na podziękowania, bo ta prosta z pozoru sprawa wymagała zaangażowania wielu osób i długotrwałych starań. Pomysłodawcą i spiritus movens całej akcji jest Antoni Ożyński, prezes Stowarzyszenia Żoliborzan. Pod jego światłym kierownictwem z bezwładnością Wydziału Ochrony Środowiska walczyli autorzy tego tekstu (w cywilu członkowie Stowarzyszenia Żoliborzan). Na różnych etapach akcji (dwa i pół roku to kawał czasu!) wspierali nas inni członkowie Stowarzyszenia: Magdalena Krawczyk-Radwan, Przemysław Radwan i Piotr Zaborowski.

Osobne podziękowania należą się burmistrzowi Krzysztofowi Bugli, urzędnikowi bardzo nietypowemu, który nie stosuje magicznego zaklęcia administracji państwowej "nie da się". Dzięki niemu wiele rzeczy na Żoliborzu "da się" zrobić, choćby Targ Śniadaniowy, hit zeszłorocznego sezonu. To nie przypadek, że po wielkim sukcesie na Żoliborzu Targ Śniadaniowy nie pojawił się w innych dzielnicach, np. na Ochocie - tamtejsi urzędnicy stwierdzili że jednak "nie da się".
Podobnie z niesoleniem - dzięki zaangażowaniu burmistrza Bugli sprawa zakończyła się pomyślnie, i teraz za przykładem Żoliborza idą inne dzielnice.

Dziękujemy również redaktorowi Osowskiemu z "Gazety Stołecznej" za opisywanie naszych starań. Gdyby nie artykuły w prasie i idące za nimi bardzo pozytywne reakcje mieszkańców, opór szeregowych urzędników i radnych przeciwko zmianom byłby znacznie większy.

Postacie tragiczne

Na początku akcji, w 2011 roku, nasze działania wspierała radna Dorota Maj, przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska w Radzie Dzielnicy. Natomiast jesienią zeszłego roku w sprawę niesolenia zaangażowała się, niezależnie od działań Stowarzyszenia Żoliborzan, radna Halina Piwowarska, która zebrała 160 petycji mieszkańców Żoliborza Oficerskiego i przekonała Zarząd Dzielnicy do niesolenia tej części Żoliborza jeszcze przed rozpoczęciem konsultacji społecznych w całej dzielnicy.

Niestety, gdy okazało się jakim poparciem mieszkańców i zainteresowaniem mediów cieszy się sprawa niesolenia, obie panie radne próbowały autorstwo akcji przypisać wyłącznie sobie, blokując przy okazji działania Stowarzyszenia Żoliborzan. Na szczęście te mało eleganckie próby okazały się nieskuteczne - postulowane przez Stowarzyszenie konsultacje jednak się odbyły, i w rezultacie ograniczenie solenia objęło całą dzielnicę, a nie tylko Żoliborz Oficerski, jak chciałyby panie radne. Wszystko się dobrze skończyło, choć niesmak pozostał.

Co dalej

Dzielnica zrezygnowała z solenia, 250 tys. złotych wyrzucanych corocznie w błoto pośniegowe można przeznaczyć na inne cele. Ale na dobrą sprawę... wiele osób może tego nawet nie zauważyć.

Wszystkie ulice główne, zarządzane nie przez Dzielnicę tylko przez Zarząd Dróg Miejskich, będą solone tak jak do tej pory - olbrzymie ilości soli nadal będą wysypywane na ulicę Mickiewicza, Słowackiego czy Stołeczną, gdy tylko temperatura spada poniżej zera, choćby nie było śladu deszczu, śniegu czy lodu. Tak samo chodniki przy głównych ulicach - po co odśnieżać, skoro można posolić.

Boczne ulice nie będą solone, ale chodniki przy bocznych ulicach?... Urzędnicy dzielnicowi pytani o chodniki zarzekają się: "chodników się nie soli, tylko sypie piaskiem................ do którego dodajemy mnóstwo soli żeby się nie zbrylał". A jeśli chodnik położony jest tuż przy posesji, jego odśnieżanie jest obowiązkiem właściciela - i tu też jest sporo takich, co rozwiązują sprawę wysypując na śnieg worek soli.

Zatem co dalej? Ograniczmy solenie na chodnikach. Tam gdzie za odśnieżanie odpowiada Urząd Dzielnicy - wystarczy nie dosypywać soli do piasku. Tam, gdzie odśnieżają sami mieszkańcy - zmiana dawnych nawyków nie będzie taka prosta, ale na pewno warto spróbować.  

(DMR)

00:07, placwilsona
Link Komentarze (3) »
wtorek, 14 stycznia 2014

Starania Stowarzyszenia Żoliborzan (a więc i nasze) o zaniechanie solenia żoliborskich ulic docenione zostały przez Gazetę Stołeczną, która nominowała Stowarzyszenie do nagrody "Stołka". 

"Stołek" co roku przyznawany jest "temu, kto robi dla Warszawy i jej mieszkańców coś godnego podziwu, inspirującego" (link>>). Dla nas osobiście to już druga nominacja - w 2008 roku zostaliśmy nominowani w grupie Żoliborskich Internautów za sprzeciw wobec najazdu banków na plac Wilsona (link>>). Wtedy nasze działania przyniosły połowiczny sukces, ale jesteśmy z niego bardzo zadowoleni - co prawda banków nie ubyło, ale za to kawiarni, restauracji i barów jest teraz na Żoliborzu zatrzęsienie. Nie trzeba już, jak przed pięciu laty, jechać do Śródmieścia, żeby coś zjeść, wypić kawę czy piwo (jeśli akurat Pracovnia jest zamknięta), duży wybór fajnych miejscówek mamy na Żoliborzu.

W tym roku byliśmy o głos od Stołka - pierwsze głosowanie w redakcji Gazety Stołecznej zakończyło się remisem, dopiero w drugiej turze jeden głos zadecydował, że Stowarzyszenie Żoliborzan jednak nie dostało nagrody (link>>). Na szczęście nie trzeba nagrody, żeby dostrzec rezultaty naszych działań.

Na Żoliborzu czekamy na wynik głosowania internetowego, na razie wiadomo, że w głosowaniu papierowym większość mieszkańców opowiedziała się przeciwko soleniu. Ale już w grudniu Urząd Dzielnicy postanowił, że przestanie solić ulice Żoliborza Oficerskiego (link>>). Śladem Żoliborza idą inne dzielnice - w grudniu głosowanie w internecie przeprowadziło Śródmieście, ponad 92% uczestników opowiedziało się przeciwko soleniu, więc tamtejszy Zarząd Dzielnicy wybrał już pierwsze 26 ulic, na których nie będzie się solić (link>>). Podobne głosowanie trwa na Bielanach (link>>), na ten moment przeciwnicy solenia mają przewagę 390 do 26.

Nominacja do Stołka dla Stowarzyszenia Żoliborzan

(DMR)

23:36, placwilsona
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 grudnia 2013

Od początku grudnia na placu Wilsona przed kinem Wisła działa kiermasz świąteczny - kilkanaście budek z różnorodnym towarem, od jedzenia po ubranie. To już czwarty taki kiermasz w tym roku, i słychać coraz więcej głosów krytycznych - że brzydko, że tandeta i przaśność; słychać nawet nawoływania do likwidacji kiermaszu.

Odpowiadamy na to: nie! Idea jest dobra, kiermasz bożonarodzeniowy to rzecz ciekawa i przyjemna, dodaje kolorytu i klimatu, a przy okazji można zrobić niesztampowe zakupy. Problemem w naszych warunkach jest wykonanie. Już w zeszłym roku u organizatora interweniował Antoni Ożyński ze Stowarzyszenia Żoliborzan, sugerując popracowanie nad estetyką. Częściowo się udało, budki na placu Wilsona wyglądają teraz tak:

Kiermasz na placu Wilsona 2013

Kiermasz na placu Wilsona 2013

Kiermasz na placu Wilsona 2013fot. Facebook: Grzegorz Bunda o SM Fenix, Żoliborzu i nie tylko (link>>)

Tymczasem budy skrytykowane rok temu stoją dziś przy Dworcu Centralnym:

Kiermasz przy Dworcu Centralnymfot. Facebook

Widać postęp, choć niestety na miejscu starych problemów wyrastają nowe - w tym roku taką "nowością" jest buda z wódą i "świąteczną" muzyką disco:

Kiermasz na placu Wilsona 2013fot. Facebook: Grzegorz Bunda o SM Fenix, Żoliborzu i nie tylko (link>>)

Ale tak naprawdę niewiele już brakuje, żeby na Żoliborzu było jak w Paryżu. Proponujemy: z tyłu budek zamiast płacht z logiem dzielnicy - oświetlone choinki, od frontu - więcej światełek i świątecznych akcentów, tak jak np. tu:

Kiermasz w Paryżu

fot. Wikipedia

Liczymy że za rok kiermasz znów się pojawi, a jego forma nie będzie już budzić estetycznych wątpliwości.

(DMR)

00:02, placwilsona
Link Komentarze (3) »
czwartek, 05 grudnia 2013

Kończy się pierwszy etap wprowadzania budżetu partycypacyjnego - powołany w Urzędzie Dzielnicy specjalny Zespół, w skład którego obok urzędników weszli radni, przedstawiciele organizacji pozarządowych oraz mieszkańcy, opracował zasady dzielenia budżetu na Żoliborzu.

Teraz te zasady mają zatwierdzić żoliborzanie w czasie konsultacji - spotkanie odbędzie się w poniedziałek 9 grudnia o 17:00 w forcie Sokolnickiego, szczegóły na stronie Urzędu Miasta (link>>).

Ale ważniejsza informacja to zaktualizowany harmonogram budżetu partycypacyjnego, zgodnie z którym projekty do sfinansowania z budżetu będzie można zgłaszać już od 20 stycznia (link>>). Więc jeśli ktoś ma zamiar taki projekt przygotować - może powoli się do tego zabierać. Pomysły będzie można przesyłać do 9 marca, ale tylko dla tych zgłoszonych do połowy lutego przewidziana jest możliwość poprawek i ewentualnych uzupełnień, jeśli okaże się że czegoś brakuje - warto zatem się śpieszyć.

Plakat konsultacje budżet partycypacyjny

A przy okazji - rozwiązanie poniedziałkowego konkursu. Kamień węgielny pod osiedle Sady Żoliborskie wmurowano 2 lipca 1960 roku - z okazji dorocznego Międzynarodowego Dnia Spółdzielczości. 9 osób przysłało prawidłowe odpowiedzi, w losowaniu szczęście mieli panowie Michał i Mateusz - gratulujemy, w sprawie przekazania książek skontaktujemy się mailowo. 

(DMR)

22:31, placwilsona
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 grudnia 2013

W sobotę wyjątkowa okazja: zapraszamy na kolejny pokaz historycznych zdjęć Żoliborza z kolekcji Tomasza Pawłowskiego, który tym razem będzie uświetniać otwarcie nowej klubokawiarni na Sadach Żoliborskich!

Do pokazów Tomka Pawłowskiego nie trzeba specjalnie namawiać. Wiadomo, że to gratka dla miłośników Żoliborza, dwie godziny fascynującej opowieści o historii naszej dzielnicy. Tym razem Tomek na tapet bierze Sady Żoliborskie - część Żoliborza już powojenną, więc prezentowanych w sobotę zdjęć i historii nie znajdziecie (jeszcze) w książkach. Ponadto licznie zgromadzona publiczność na pewno uzupełni opowieści Tomka swoimi wspomnieniami.

Zdjęcia Tomka Pawłowskiego uświetnią otwarcie nowej kawiarni - Pawilonu Kulturalnego w parku na Sadach (ul. Sady Żoliborskie 4, dawny budynek TKKF). Oprócz pokazu będzie więc można przetestować pierwszą w tym rejonie Żoliborza klubokawiarnię.
Start - sobota 7 grudnia, g. 17:30.

Sady Żoliborskie - pokaz zdjęć

A przy okazji pokazu ogłaszamy konkurs!

Święta za pasem, więc na prezent gwiazdkowy nieustająco polecamy żoliborskie książki Tomasza Pawłowskiego, zwłaszcza że w sprzedaży pozostała tylko jedna. "Przedwojenny Żoliborz - nieznane fotografie" (link>>) - piękny album o dawnym Żoliborzu jest nagrodą w naszym konkursie. Dwie książki wylosujemy wśród osób, które odpowiedzą na pytanie o Sady Żoliborskie (zgodnie z tematem pokazu):
Kiedy wmurowano kamień węgielny pod budowę osiedla Sady Żoliborskie?

Wystarczy podać rok, ale jeśli ktoś poda dokładną datę dzienną - będzie miał pierwszeństwo w losowaniu! Odpowiedzi przesyłajcie na adres placwilsona@gazeta.pl, czekamy do środy!

(DMR)

22:00, placwilsona
Link Dodaj komentarz »

Urząd Dzielnicy ogłosił konsultacje w sprawie zimowego solenia na bocznych ulicach całego Żoliborza. Stowarzyszenie Żoliborzan (a w ramach Stowarzyszenia również my) starało się o to od kilku lat, i wreszcie się udało - władza postanowiła zapytać mieszkańców o zdanie w tej sprawie.

Uwaga, warto pamiętać - konsultacje dotyczą jedynie bocznych ulic Żoliborza. Nie ul. Mickiewicza, Słowackiego czy Stołecznej - tylko ul. Czarnieckiego, Suzina czy Dygasińskiego. Wszystkie ulice, których dotyczą konsultacje znajdziecie na mapie: link>>, albo wypisane na stronie Urzędu Dzielnicy: link>>

Żoliborz - ulice dzielnicoweŻoliborz - ulice lokalne, zarządzane przez Urząd Dzielnicy

Zachęcamy do wzięcia udziału w konsultacjach i głosowania za niesoleniem, bo argumentów jest mnóstwo.

Wiadomo, jakie są skutki solenia - usychają drzewa i inne rośliny, cierpią wyprowadzane na spacer psy, samochody szybciej rdzewieją, buty po jednym sezonie są do wyrzucenia, rozpuszczony przez sól śnieg zamarzając niszczy nawierzchnię drogi. A poza tym zamiast śniegu (posypanego piaskiem, żeby nie było ślisko), mamy paskudną słoną breję. To wszystko kosztuje - za samą sól Urząd Dzielnicy płaci 300 tys. zł rocznie (solenie jest 6 razy droższe niż płużenie śniegu), koszty uschniętych drzew, nowych butów itp. policzyć trudno.

Co dostajemy zamian? Boczne ulice, na których nie ma dużego ruchu, a prędkość samochodów jest ograniczona (na niemal wszystkich lokalnych ulicach Żoliborza - do 30 km/h) - otóż te ulice mają być zimą czarne jak Wisłostrada czy inne główne trasy przelotowe. Przecież to bez sensu - na śniegu da się bez problemu jeździć 30 km/h, o tym wie każdy, kto zimą był w górach. A jeśli jest miejscami ślisko - można posypać piaskiem.

Ostatni argument, ale równie ważny - zaprzestanie solenia na bocznych ulicach Żoliborza nie będzie rewolucją ani odkryciem Ameryki. Już poprzedniej zimy nie solono ulicy Czarnieckiego - okazało się, że to działa i nie powoduje żadnych problemów. Tak samo jest od wielu lat na Boernerowie i Ursynowie (link>>), przykłady niesolenia znajdziemy także w innych miastach (Poznań, Opole).

Jak wyglądają sam proces konsultacji? Swoją opinię przekazać można wypełniając ankietę w internecie (link>>) lub na papierze - w Urzędzie Dzielnicy, w Simply Market na Broniewskiego, w nowej Czytelni Naukowej na pl. Inwalidów lub na basenie na Potockiej. W ankiecie są dwa pytania o solenie - pierwsze dotyczy najbliższej okolicy, i tu wskazujemy czy solić czy nie solić na naszej bocznej uliczce. Drugie dotyczy wszystkich ulic lokalnych na Żoliborzu - tu można wskazać czy chcemy solić, nie solić, a może niektóre ulice solić, a niektóre nie.
Czas na składanie ankiet - do końca grudnia.


Zdanie urzędników w sprawie solenia już znamy - w zaproszeniu do konsultacji, w którym wymienione zostały zalety i wady obu proponowanych rozwiązań, dziwnym trafem zalety solenia i wady niesolenia wypisane zostały po dwa razy... (link>>)

(aktualizacja: w wyniku interwencji żoliborzan, Magdy i Przemka Radwanów, opis został poprawiony na bardziej obiektywny)

Tym bardziej ważne jest, żeby Urząd wyraźnie usłyszał głos mieszkańców - zachęcamy do wypełniania ankiet i głosowania za niesoleniem!

Plakat konsultacje społeczne niesolenie

(DMR)

11:11, placwilsona
Link Komentarze (5) »
wtorek, 29 października 2013

Polecamy uwadze kolejne konsultacje społeczne, organizowane przez Urząd Dzielnicy - w sprawie zmiany organizacji ruchu na ulicy Czarnieckiego.

O co chodzi? Otóż ulica Czarnieckiego na odcinku od Krasińskiego do placu Inwalidów stała się wygodnym skrótem dla jadących Wisłostradą kierowców z obrzeżnych dzielnic Warszawy. Gdy Wisłostrada jest zakorkowana, skręcają oni w prawo w Krasińskiego, lecz zamiast stać na światłach na placu Wilsona, jadą ulicą Czarnieckiego prosto na plac Inwalidów i dalej Mickiewicza do centrum. Skutek: w porannym szczycie wąską, osiedlową ulicą Czarnieckiego w stronę placu Inwalidów w ciągu godziny przejeżdża 600 samochodów (według ostatnich pomiarów) - prawie tyle co równoległym odcinkiem ulicy Mickiewicza, znacznie więcej niż np. szeroką ulicą Krasińskiego od placu Wilsona do Stołecznej.

Ulica Czarnieckiego nie jest przystosowana do takiego ruchu, zresztą tranzytu w ogóle nie powinno tam być, bo to po pierwsze ulica osiedlowa, po drugie piękna, zabytkowa aleja wymagająca specjalnego traktowania i dbałości.

Mieszkańcy od dawna skarżyli się na uciążliwości tranzytu - już prawie 10 lat temu udało się zlikwidować tranzyt popołudniowy, od centrum w stronę Krasińskiego, wprowadzając ruch jednokierunkowy na odcinku od Mierosławskiego do placu Inwalidów. Niestety, nie zrobiono wtedy nic żeby ograniczyć tranzyt poranny, w rezultacie o ile w roku 2008 natężenie ruchu porannego wynosiło 300 samochodów na godzinę, to po pięciu latach jest dwa razy wyższe.

Obecne konsultacje społeczne są rezultatem długich starań Stowarzyszenia Żoliborzan. W ramach konsultacji ocenie poddane zostały trzy rozwiązania (patrz plakat poniżej), z których każde skutecznie zlikwiduje poranny tranzyt na ulicy Czarnieckiego i rozwiąże problem mieszkańców. Stowarzyszenie Żoliborzan (a my razem z nim) zachęca jednak do wybrania wariantu pierwszego - zakazu skrętu w lewo z Krasińskiego w Czarnieckiego. Oto argumenty przytaczane przez Stowarzyszenie Żoliborzan, przemawiające za zakazem skrętu w lewo:
- skutecznie zlikwiduje poranny tranzyt na ul. Czarnieckiego,
- jest możliwy do szybkiego wprowadzenia,
- nie utrudnia w przesadny sposób życia mieszkańcom Żoliborza Oficerskiego (jadąc od Wisłostrady ul. Krasińskiego na Żoliborz Oficerski, będzie można skorzystać z zawrotki przed placem Wilsona),
- nie wprowadza innych zmian na terenie Żoliborza Oficerskiego (w przypadku wybrania ruchu jednokierunkowego na ul. Czarnieckiego prawdopodobne jest przeniesienie tranzytu na inne ulice Żoliborza Oficerskiego, co w rezultacie wymagałoby zmian w organizacji ruchu również na pozostałych ulicach osiedla).

Dokładne informacje jak wziąć udział w konsultacjach - na stronie Urzędu Dzielnicy (link>>). Zachęcamy do udziału zwłaszcza mieszkańców Żoliborza Oficerskiego (bo to ich przede wszystkim dotyczy), ale i innych żoliborzan, którzy chcieliby pomóc mieszkańcom ulicy Czarnieckiego w uspokojeniu ruchu na ich ulicy.

A przy okazji - ogłoszone zostały wyniki konsultacji w sprawie siłowni plenerowych. Trzy takie siłownie powstaną na Żoliborzu w parku Kaskada, na Kępie Potockiej i na skwerku przy Liceum Sempołowskiej (link>>). Dodatkowo w przyszłorocznym budżecie Dzielnicy zapisano środki na budowę placu zabaw i siłowni na Górkach Włościańskich.

Konsultacje Czarnieckiego plakat(DMR)

21:54, placwilsona
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 października 2013

Rusza projekt budżetu partycypacyjnego na Żoliborzu - do niedzieli Urząd Dzielnicy czeka na zgłoszenia chętnych do działania w zespole, który będzie koordynował i wspierał wprowadzenie takiego budżetu w naszej dzielnicy.

Budżet partycypacyjny to sposób na większy udział obywateli w zarządzaniu miastem. W skrócie polega to na tym, że część pieniędzy z budżetu miasta rozdzielają sami mieszkańcy - najpierw każdy może zgłosić swój pomysł, który chciałby sfinansować z budżetu, a potem w głosowaniu wszyscy mieszkańcy wybierają projekty, które zostaną zrealizowane za miejskie fundusze. Nie ma tu pośrednictwa radnych czy urzędników (choć oczywiście biorą oni udział w całym procesie), decyzję podejmują bezpośrednio mieszkańcy.

Budżet partycypacyjny po raz pierwszy wprowadzono w 1989 r. w brazylijskim Porto Alegre i od tego czasu z powodzeniem stosowano to narzędzie w wielu miastach na całym świecie. W Polsce pionierem był Sopot, gdzie budżet partycypacyjny wdrożono w 2011 r., za jego przykładem poszło już kilkanaście innych miast.

W Warszawie do dyspozycji mieszkańców oddana zostanie część środków z budżetów dzielnicowych. Na razie będzie to dość mało, bo zaledwie 1%, ale po przeliczeniu na pieniądze kwota nie jest znikoma. Na Żoliborzu do podziału będzie zapewne koło miliona złotych - spokojnie wystarczy na nowy plac zabaw, progi zwalniające na osiedlowej ulicy, urządzenie zieleni na skwerze, cykl zajęć dla dzieci albo serię zawodów sportowych.

Główne działania związane z budżetem partycypacyjnym, czyli zgłaszanie projektów i wybór najlepszych, odbędą się w przyszłym roku - wybrane przez mieszkańców zadania wpisane zostaną do budżetu dzielnicy na rok 2015.

Ale budżet partycypacyjny startuje już teraz - do niedzieli można zgłaszać swój udział w zespole ds. budżetu partycypacyjnego. Złożony z mieszkańców, przedstawicieli organizacji pozarządowych, radnych i urzędników zespół opracuje dokładne zasady budżetu partycypacyjnego, a następnie będzie czuwać nad wprowadzeniem ich w życie. Do działania w zespole może zgłosić się każdy, jeśli chętnych będzie więcej niż miejsc, skład zespołu zostanie ustalony po prostu przez losowanie. Tylko uwaga: członkowie zespołu nie będę mogli potem zgłaszać swoich projektów do sfinansowania z budżetu partycypacyjnego!

Zachęcamy do działania! Więcej informacji o zespole ds. budżetu partycypacyjnego (zgłoszenia tylko do niedzieli) na stronie Urzędu Dzielnicy: link>>

A na stronie Urzędu Miasta inne szczegóły budżetu, w tym wstępny harmonogram, jeśli ktoś chciałby już teraz wiedzieć, na kiedy przygotować swój projekt do budżetu: link>>

(DMR)

22:46, placwilsona
Link Komentarze (2) »
wtorek, 24 września 2013

Chcesz mieć siłownię pod domem? A może wolisz podrzucić ją sąsiadowi? Weź udział w konsultacjach społecznych!

Urząd Miasta postanowił zafundować mieszkańcom Warszawy 100 siłowni plenerowych, ale urzędnicy nie uszczęśliwiają nikogo na siłę, tylko pytają mieszkańców, gdzie chcieliby ten prezent umieścić. W lipcu każdy mógł zgłosić preferowaną lokalizację siłowni, następnie zgłoszenia były weryfikowane pod kątem "realności", tzn. czy teren należy do miasta, czy jest odpowiednio duży itp.

Pozytywnie zweryfikowane lokalizacje przeszły do kolejnego etapu - głosowania. Na Żoliborzu jest 6 takich lokalizacji, zaproponowanych przez mieszkańców i "realnych":
- trawnik przy nasypie al. Jana Pawła,
- skwer przy liceum Sempołowskiej
- park Kaskada
- Kępa Potocka
- skwer Woyciechowskiego
- al. Wojska Polskiego przy Cytadeli
Natomiast siłowni Żoliborz dostanie trzy - powstaną w miejscach, które otrzymają najwięcej głosów mieszkańców. Głosować można na stronie WDobrejKondycji.waw.pl, trzeba tylko podać adres e-mail.

Proponowane lokalizacje siłowni na Żoliborzu

Zachęcamy do udziału w konsultacjach, zawsze warto się wypowiedzieć i wskazać urzędnikom co mają robić. A jak dobrze pójdzie, już niedługo konsultacji będzie więcej: na wniosek Stowarzyszenia Żoliborzan Urząd Dzielnicy przeprowadzi konsultacje w sprawie ulicy Czarnieckiego i w sprawie ograniczenia solenia na bocznych ulicach Żoliborza, natomiast w przyszłym roku wprowadzony ma zostać "budżet partycypacyjny" - o sposobie wydatkowania 1% budżetu dzielnicy zadecydują mieszkańcy w bezpośrednim głosowaniu. 

(DMR)

11:50, placwilsona
Link Komentarze (3) »
środa, 11 września 2013

Za oknami jesień, zimno i pada, a tymczasem na Stołecznej wiosna - na wyremontowanych przed wakacjami torach tramwajowych wyrosła świeża, zielona trawa.

Zielone tory na Stołecznej

Wygląda to rewelacyjnie, znacznie przyjemniej patrzeć na szeroki pas zieleni niż na brudnobrązowe kamienie, które wcześniej służyły za podkład pod szyny tramwajowe. A poza względami estetycznymi i ekologicznymi trawa na torach tłumi nieco hałas przejeżdżających tramwajów. Nie mówiąc już o tym, że Stołeczna wygląda teraz prawie jak bulwary w Paryżu ;)

Bulwary Marszałków w ParyżuParyż, Boulevard du General Martial Valin, fot. Wikipedia

Od dwóch lat zielone są również tory na ulicy Mickiewicza, od Mierosławskiego do gen. Zajączka. Wiosną wyglądały super:

Tory na placu Inwalidów wiosną

Jednak w czasie letnich upałów tramwajarze zapomnieli o podlewaniu i trawa wyschła na wiór. Na szczęście to przejściowy problem, trochę popada i plac Inwalidów znów się zazieleni.

Tory na placu Inwalidów latem

I pomyśleć, że jeszcze parę lat temu na wspomnienie o trawiastym torowisku urzędnicy robili wielkie oczy i twierdzili że "nie da się" - niemal tak, jak teraz reagują na apele o wyznaczenie zebry w miejscu przejścia podziemnego. Na ulicy Słowackiego tory wymieniono nie tak dawno, bo 8 lat temu przy okazji budowy stacji metra. Niestety, wtedy jeszcze trawa na torach była wymysłem zgniłego Zachodu nie do zastosowania w polskich warunkach, i dlatego na Słowackiego mamy standardową podsypkę z tłucznia, chociaż tam, pod oknami domów, trawnik przydałby się najbardziej.

Dla urzędników to "szok i niedowierzanie", dla żoliborzan - dobre pomysły, znane z cywilizowanych krajów. Ale Żoliborz zawsze był w awangardzie - pierwszy odcinek trawiastego torowiska na Żoliborzu oddano do użytku już w... 1936 roku! Najpierw na ulicy Mickiewicza, o czym możemy przeczytać w sprawozdaniu Stowarzyszenia Żoliborzan:

Sprawozdanie Stowarzyszenia Żoliborzan 1936

Potem także na Słowackiego:

Zielone tory na Słowackiego - 1938

Na zdjęciu z 1938 r. po lewej widzimy trawiaste torowisko, a przy okazji po prawej stronie możemy podziwiać jedną z pierwszych w Warszawie ścieżek rowerowych. 

Dobrze że Tramwaje Warszawskie wracają do sprawdzonych rozwiązań, liczymy że zielone torowisko powróci także na ulicę Słowackiego. 

(DMR), archiwalne zdjęcia i wsparcie merytoryczne: Tomasz Pawłowski

18:38, placwilsona
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 września 2013

Drodzy Czytelnicy, z okazji piątych urodzin naszego bloga mamy dla Was prezent - Gastronomiczną Mapę Żoliborza. Znajdziecie na niej wszystkie miejsca w naszej dzielnicy, w których można coś zjeść i/lub wypić.

5 lat temu, gdy startował nasz blog, Żoliborz był gastronomiczną pustynią - jeden kebab, półtorej kawiarni, dwie restauracje na krzyż. Nie brakowało za to banków - nasz blog powstał właśnie z protestu przeciwko zamianie kolejnej kawiarni na placu Wilsona na bank. Chcieliśmy mniej banków, a więcej miejsc dla ludzi, do posiedzenia, do zjedzenia i wypicia.

Nasze działania powiodły się połowicznie - po pięciu latach banków jest mniej więcej tyle samo ile było, ale za to restauracji, kawiarni, barów i winiarni powstało tak dużo, że sami się w tym gubimy. Z tego zagubienia powstała mapa, którą dziś prezentujemy: link>>

Gastronomiczna Mapa Żoliborza

(Nawiasem mówiąc nie tylko my czujemy potrzebę uporządkowania żoliborskiej gastronomii - w czasie gdy tworzyliśmy naszą mapę, podobna ukazała się w druku w gazetce Ż-info, której pierwszy numer rozdawany był przed wakacjami na Targu Śniadaniowym)

Mapa w zamierzeniu ma być kompletna - umieściliśmy na niej wszystkie miejsca oferujące coś do jedzenia i picia, również te mniej znane szerszej publiczności (jak np. restauracja "U Lotników" - kto wie gdzie to jest?). Mapę konsultowaliśmy z naszymi kulinarnymi recenzentami, więc na 99% niczego na niej nie brakuje, ale jeśli ktoś znajdzie błąd albo brak jakiegoś lokalu - z przyjemnością uzupełnimy.

Teraz już nie umknie Wam żaden nowy lokal na Żoliborzu, mapę będziemy na bieżąco uzupełniać, a Was zachęcamy do odwiedzania nowych miejscówek i próbowania nowych kuchni. My naszą robotę wykonaliśmy, na Żoliborzu jest wreszcie mnóstwo miejsc gdzie można zjeść i wypić, teraz to od Szanownej Publiczności zależy, czy te knajpy zarobią na swoje utrzymanie, czy też w krótkim czasie zostaną zastąpione przez banki ;) 

(DMR)

14:22, placwilsona
Link Komentarze (12) »
środa, 21 sierpnia 2013

Według Słownika Poprawnej Żoliborszczyzny:
Rada Narodowa - nazwa budynku przy ul. Słowackiego 6/8 (siedziba Urzędu Dzielnicy Żoliborz), obecnie rzadko używana, głównie przez osoby starsze w mowie potocznej. Etym. - pol. Rada Narodowa 'terenowy organ władzy państwowej w PRL'.

Starsi żoliborzanie dobrze pamiętają, że Rada Narodowa to nie tylko budynek, ale i instytucja, która niegdyś się w nim mieściła. I chociaż rady narodowe już ponad 20 lat temu odeszły do lamusa razem ze słusznie minionym ustrojem, to cały czas ich ślady można odnaleźć w przestrzeni miejskiej.
Oto przykład: na parkingu przy ul. Braci Załuskich wdzięczni mieszkańcy ufundowali tablicę pamiątkową, aby po wsze czasy zachować pamięć o dobrej Radzie Narodowej, która przyczyniła się do powstania owego parkingu:

Rada Narodowa - tablica pamiątkowa

A propos pamiątek ancien regime'u, śpieszymy donieść o kolejnym sukcesie warszawskiej biurokracji.
Urzędnicy magistratu zorientowali się niedawno, że główna żoliborska stacja metra formalnie cały czas nazywa się "Plac Komuny Paryskiej". Bo choć sam plac Wilsona odzyskał dawną nazwę już w 1990 roku, to zmiana nazwy stacji metra wymaga osobnej uchwały Rady Warszawy, która do tej pory nie została podjęta. Co prawda nikt się tym nie przejmował i na wszystkich tablicach w metrze figuruje "Plac Wilsona", ale jednak "porządek w aktach musi być, bez względu na ustrój". Przygotowana została odpowiednia uchwała, pozytywną opinię wyrazili już radni dzielnicowi i zapewne na najbliższej sesji Rady Warszawy stacja metra "Plac Komuny Paryskiej" oficjalnie zmieni nazwę na "Plac Wilsona" - brawa dla warszawskich biurokratów!
Szczegóły: link>>

Na koniec o nazwie, którą w odróżnieniu od wspomnianych powyżej warto zachować. Ulica Stołeczna tymczasowo zniknęła z oficjalnych miejskich dokumentów i tabliczek adresowych, ale żoliborzanie pamiętają:

Stołeczna - pocztówka

Pocztówki na Stołeczną dochodzą bez problemu


Stołeczna - szyld

Nie ma już słynnej tabliczki z ulicą Stołeczną na klasztorze Zmartwychwstanek, ale nie była to ostatnia pamiątka po ul. Stołecznej na Żoliborzu (zdjęcie: lipiec 2013 r.)

(DMR)

21:48, placwilsona
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 lipca 2013

Żoliborz nie jest już gastronomiczną pustynią, różnorodnych lokali u nas dostatek, a hipstersko-slowfodowe trendy z innych dzielnic propagują szybko. Mamy własny targ ze zdrową żywnością (w specyficznie żoliborskim wydaniu śniadaniowym - świetny pomysł!), niedawno otwarto również pierwszą na Żoliborzu burgerownię.

Bułka z mięsem (ale musi kosztować co najmniej 20 złotych!) to najnowszy przebój warszawskiej gastronomii. Zaczęło się rok temu na Mokotowie, potem burgery opanowały Śródmieście, a od dwóch miesięcy pierwszy żoliborski burger bar działa w pawilonach przy Stołecznej 19/21. "Yellow Cab - coctail club & burger point" ma amerykańską nazwę i amerykańską stylizację, co dobrze pasuje do burgerowego asortymentu.

Niestety, przy okazji na śmietnik historii trafił bar "15" - typowy lokalny bar z tanim piwem, wódką i rzutkami (po amerykańsku - "dart"). Jeszcze nie sprawdzaliśmy, ale jest szansa że Yellow Cab przynajmniej częściowo nawiąże do tej chlubnej tradycji. Oprócz bułki z mięsem jest tam duży wybór piwa (raczej nie tanie, ale za to dobre) i innych alkoholi, a godziny otwarcia też odpowiednie, od 17:00 do 2:00 albo i dłużej. Natomiast nasi kulinarni recenzenci donoszą, że burgery w Żółtej Taksówce są bardzo dobre, choć czasem trzeba na nie długo czekać.

Na razie Yellow Cab to najbardziej na północ położona warszawska burgerownia, ale niewykluczone że to się zmieni - na dniach ma zostać otwarty podobny przybytek w pawilonach przy Krasińskiego na przeciwko kościoła Jana Kantego, podobno burgery będą serwowane również w dawnym sklepie chemicznym przy Gdańskiej 1 (który został wynajęty na "działalność gastronomiczną"). Tak czy owak, po żoliborskie burgery kierujcie się w okolice Sadów i Hali Marymonckiej.

Więcej informacji o Yellow Cab na facebooku: link>>

Yellow Cab

Yellow Cab

Yellow Cab

fot. Yellow Cab

(DMR)

21:58, placwilsona
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 czerwca 2013

WO Holender - plakat niedzielę w parku Żeromskiego po raz pierwszy na Żoliborzu piknik holenderski!

Festyn "O Holender!" to wydarzenie z kilkuletnią tradycją - najpierw na ulicy Kubusia Puchatka, a roku temu na placu Konstytucji. W tym roku, dzięki ekipie Nowego Fortu, przenosi się na Żoliborz - to bardzo słuszny kierunek. Atrakcji nie będzie może tak dużo jak w poprzednich edycjach, ale i tak powinno być przyjemnie, wystarczy ubrać się na pomarańczowo.

Dokładny program na stronie www.oholender.pl, start festynu o 11:00 w parku Żeromskiego i forcie Sokolnickiego.

"O Holender!" tylko na parę godzin sprowadzi Holandię na Żoliborz, ale co by było, gdyby na placu Wilsona na stałe zapanowały holenderskie porządki?

Spójrzmy - oto amsterdamska wersja placu Wilsona, lata 70.:

Plac Wilsona w Amsterdamie - lata 70.fot: zm.org.pl

Do placu dochodzi 5 szerokich, dwupasmowych ulic, sam plac to jezdnie szerokie na 4 pasy, do tego linia tramwajowa i przejścia podziemne - zupełnie jak na Żoliborzu, tyle że zamiast jezdni przez środek placu jest tunel.

Holendrzy stwierdzili jednak, że tak ważny plac powinien być miejscem dla ludzi, nie dla samochodów. Podczas gdy plac Wilsona wygląda nadal jak w latach 70., jego amsterdamska wersja zmieniła się radykalnie. Z 5 ulic dochodzących do placu jedną zamknięto całkowicie, a trzy zwężono do jednego pasa w każdą stronę.

Plac Wilsona w Amsterdamie - po zmianachfot: zm.org.pl

Na samym placu w 2010 roku zlikwidowano jezdnie po jednej stronie, przeznaczając większość przestrzeni dla pieszych i rowerzystów. Samochody mieszczą się teraz po drugiej stronie placu, gdzie jest obecnie aż 6 pasów ruchu (po 2 pasy w każdą stronę plus skręty). Jest to niezwykła rozrzutność, ale skoro przez plac prowadzi główny dojazd do tunelu pod rzeką IJ (jedyne poza obwodnicą połączenie samochodowe z prawym brzegiem rzeki), to trzeba było dać samochodom więcej miejsca niż zwykle.

Plac Wilsona w Amsterdamie - schematfot: psvandeweek.blogspot.com

Oczywiście widoczny na pierwszym zdjęciu tunel dla samochodów został zasypany już dawno, a kiedy zlikwidowano przejścia podziemne dla pieszych - tego nie pamiętają najstarsi holenderscy górale. Bez zmian pozostała jedynie linia tramwajowa.

Więcej szczegółów i zdjęć w artykule na stronie Zielonego Mazowsza (link>>).

Na Żoliborzu tymczasem wiceburmistrz odpowiedzialny za inwestycje radośnie planuje kolejne tunele dla samochodów (na placu Grunwaldzkim) i publicznie deklaruje, że plac Wilsona go nie interesuje. Na placu Wilsona "nie da się" zmienić nawet ustawienia świateł, które bez sensu blokują pieszych, tramwaje i (z wyjątkiem dwóch uprzywilejowanych kierunków) również samochody. O ścieżkach rowerowych nikt nawet nie wspomina, bo przecież "nie da się" - już dawno odpowiedzieli tak na pytania radnych dzielnicowych urzędnicy miejscy.

Pocieszamy się jednak, że nie od razu Amsterdam zbudowano. Warszawa w tym momencie jest na etapie powolnego zamykania przejść podziemnych (na razie w Śródmieściu, czekamy cały czas na Żoliborz); ulic się jeszcze nie zwęża, ale jest to przynajmniej zapisane w planach. Jeśli pójdziemy dalej tą drogą, to jest szansa że za 30-40 lat plac Wilsona zostanie przebudowany na wzór holenderski i będzie bardziej przyjazny mieszkańcom - trzymamy kciuki. 

(DMR)

11:58, placwilsona
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28